Lip 20 2017

Kret

Ostatni dzień nad jeziorem

Wszystko co dobre, szybko się kończy. Już jutro wracamy. Ale dziś były wodne szaleństwa. Moczenie, opalanie i znowu moczenie. Wracamy czarni 😀

Lip 19 2017

mycha

Plażowanie c.d.

Pogoda jest dla nas bezlitosna. Wszędzie naokoło są burze, a u nas upalnie, tylko fale na jeziorku gwałtowniejsze. Zepchnęły nas tak mocno, że Tata musiał uskuteczniać pościg za małym krabem.
Ogólnie jesteśmy już przemęczeni wypoczywaniem. 😉
To niewątpliwie nasze najlepsze wspólne wakacje w super okolicznościach przyrody 🙂 Będziemy tęsknić za tym miejscem i klimatem beztroski.
PS A jednak po 17.00 zaczęła się burza. Równocześnie leje deszcz i świeci słonko 😉

Lip 18 2017

Kret

Kolejny dzień na plaży

Pogoda rozpieszcza, 35C, bezchmurne niebo, nic tylko moczyc tyłki w jeziorze. Po 15.00 robimy sobie wycieczkę na zakupy do Villach. Wracając, odkrywamy niezłe burzowe chmury w dolince obok, u nas do wieczora nie pada. Dzień kończymy kolejnym rejsem po jeziorze.

PS

Szymon znowu zabrał mnie na batuty, 10 minut bardziej męczy niż 30 minut roweru do pracy. Z gumy to ja niestety nie jestem 😉

Lip 17 2017

Kret

Wodne szaleństwa

Dziś mamy powrót lata w pełni. Bezchmurne niebo towarzyszyło nam cały dzień. Smażyliśmy się na plaży od południa do 18.00. Szymcio testował przez moment nowe rękawki do pływania, ale dzień upłynął mu przede wszystkim na ujeżdżaniu kraba znad Gardy 🙂 Mama cały dzień zgłębiała tajniki pływania na nowym materacu, a tata na koniec dnia postanowił wylać wodę z jeziora.


Lip 16 2017

Kret

Turracher Hohe i Heidi

To miała być krótka wycieczka, a wyszło jak zwykle. Dojazd 50km z mocną końcówką i podjazdem 23%. Na miejscu zimno i wietrznie, chyba z 11 stopni, zakładamy wszystko, co mamy. Wjazd na górę i już zwiedzamy ścieżkę króliczka (6 ciekawych stacji). Następnie czeka nas gwóźdź programu. Zjazd całorocznymi saneczkami Nocky Flitzer z górnej stacji kolejki na parking – 1600m trasy w dół. Fajnie się jechało, myśleliśmy, że będzie gorzej.
W dolinie postanawiamy skusić się na Heidi Alm – adventure park for children. Nasza karta daje nam tam bezpłatne wejście. Jest to park tematyczny bohaterki pobliskich gór, w tym miejscu zresztą kręcono film. (Szymon zna i książkę, i film). 8km podjazdu, że hoho. Droga kończy się w cudownie położonej stacji narciarskiej na około 1750m n. p. m. Nie jest za ciepło, ale widoki są fantastyczne. Park tematyczny też niczego sobie – dzięki niemu można poznać historię Heidi, jeśli ktoś jej nie zna. Są też atrakcje dla dzieci – mostki, skałki, zjeżdżalnie, a nawet staw z fontanną. Spotykamy też prawdziwe świstaki, które przebywają tu od niedawna 🙂
8km zjazdu daje się we znaki autu. Mimo hamowania silnikiem, hamulce na dole dymią. Jeszcze tylko pozostaje wrócić na kemping…

Lip 15 2017

Kret

Villacher Alpenstrasse

Po zakupach pojechaliśmy na znajdującą się w mieście drogę widokową. Wjazd dzięki karcie darmowy, następnie 16km podjazd z 500m na 1750m. Na początku zwiedziliśmy skocznię, na której chyba w 2001r. wygrał Małysz. Im wyżej, tym widoki ciekawsze. Na jednym parkingu obejrzeliśmy ogród botaniczny z 800 gatunkami alpejskich roślin, na końcu czekała niemiła niespodzianka – wiatr. Widoki super, dla chętnych możliwa wycieczka na sam szczyt (prawie 2200m), gdzie znajduje się widziana z naszego kempingu iglica. Na kemping wróciliśmy ujechani, ale to norma na tym wyjeżdzie. 🙂

mi

Lip 15 2017

Kret

Sklep karawaningowy

Od dziś jesteśmy „pro” 😉 Sklep (falle.at) znalazłem w Villach w tygodniu, w międzyczasie wyszło, że Szymon chce jeść kolacje z grilla, by chodzić spać z ciepłym brzuszkiem. Jednorazowego mieliśmy, tu też można je kupić, ale po 8eu (w PL to około 10zł). Na kempingu 90% osób używa dużych grilli gazowych. Na nasze nieszczęście okazało się, że są  też małe gazowe zasilane znanymi nam kartuszami campingaz. Tani to on nie był, ale ma to być zakup na lata, więc daliśmy się przekonać do wersji extra. Przy okazji kopiliśmy tanio pas stabilizujący daszek. Jako że nieźle wieje, to go testujemy. Wieczorem pierwszy zdrowy grill 😉

Lip 14 2017

mycha

Kolejny lajtowy dzionek

Załamaniem pogody nie można tego nazwać, choć z rana przywitał nas deszcz i zaledwie 15 stopni. Później było już tylko lepiej. Synek potaplał się w wodzie w ciepłych ciuchach, a następnie wyruszyliśmy do parku linowego nad naszym jeziorem. Zaczęło się coraz bardziej przejaśniać, więc zachciało nam się zobaczyć więcej. Wahaliśmy się, czy wybrać jedną z alpejskich dróg widokowych, czy postawić na Wurzel Park, czyli położony w lesie park rzeźb z drewna. Wybraliśmy to drugie i to był strzał w 10. Potem obejrzeliśmy jeszcze w Villach zawody strażaków we wspinaniu się po drabinie na budynek, następnie odwiedziliśmy makaki z gośćmi znad Gardy 🙂 , obeszliśmy kilka razy nasze kempingowe jeziorko w poszukiwaniu kaczek i łabędzi, po czym przyrządziliśmy grilla i już po 23.00 padliśmy.

Lip 13 2017

mycha

Plażing

Dziś po trudach zwiedzania wypadł dzień odpoczynku. Niestety pogoda bywa kapryśna i pełnego słonka doświadczaliśmy tylko momentami. Ale co to dla nas znaczy 😉 I tak cały dzień syn przesiedział w jeziorze – skakał z pomostu, bawił się na wodnej trampolinie, nurkował, budował zamki z piasku, poszukiwał drogocennych kamieni, tropił kaczki i łabędzie i w żaden sposób nie dawał się wyłowić. Dopiero po południu, po zjedzeniu obiadu, wyruszyliśmy obejrzeć średniowieczny zamek Landskron. Tata był przekonany, że Szymcio wybierze wizytę wśród makaków, tymczasem od małpich figli nasza pociecha wolała 45- minutowy pokaz drapieżnych ptaków.
Po tym emocjonującym spektaklu Szymcio długo dokarmiał kempingowe kaczki i łabędzie. A potem wcielił się w rolę master chiefa i przygotował nam dania z grilla na kolację 🙂 Oczywiście sam zjadł najwięcej grillowanej kurki i ziemniaczków.

Lip 12 2017

Kret

Marsowe wodospady

Wstajemy rano (jak na nas ostatnio) i już po 10.00 jedziemy w kierunku Salzburga. Przed Taurami odbijamy w lewo do jednej z dolinek. Tu docieramy do Obervellach, gdzie jest wejście do wąwozu Groppenstenschlucht z wodospadami. Wycieczka ciekawa, widoki niczego sobie, tylko trzeba było się wdrapać na prawie 1000m npm. Potem mieliśmy wjechać kolejką górską Ankogel na szybką foto sesję. Wybraliśmy najbliższą… I to był błąd, ta w Mallnitz zabrała nas na Marsa. Prawie 2700m npm. Były tylko kamienie, śnieg, chmury i wiatr. I zaledwie 8 stopni na szczycie. Miała być chwila, była godzina ganiania po kamieniach z naszą małą kozicą 😉 Zmęczeni w drodze powrotnej (kolejką) wypatrzyliśmy fajny plac zabaw. Na kemping dojechaliśmy przed 18.00 i do zachodu słońca moczyliśmy się w jeziorze.

Strona 1 z 15412345...102030...Ostatnia »