W tym roku postanowiliśmy trochę spontanicznie odwiedzić Berlin po 11 latach nieobecności.

Wyjechaliśmy o 9:00, niestety już po chwili auto stwierdzilo że brakuje mu powietrza w przednim kole. Na szczęście było to jeszcze przed autostradą, zatem szybki zjazd na pobocze i sprawdzenie wszystkich opon rozwiązało sprawę (faktycznie w jednym kole było 0,3 Bara mniej).

Na autostradzie do Łodzi ruch był spory, potem zelżał by znowu pod Poznaniem się zwiększyć. Opłaty za autostrady kosmiczne 🙁 a to przecież tylko 500km do granicy. Na samej granicy fałszywa informacja o 20min korku – nawigacje brały dane że stojących tam ciężarówek. W Niemczech było trochę rozkopanej autostrady. Finalnie mimo postoju w maku, do hotelu dojechaliśmy na 15:00

Po zameldowaniu się i zostawieniu auta na parkingu podziemnym (ostatnie wolne miejsce), poszliśmy na miasto. Nawet nie przeszkadzał nam spory wiatr i przelotne opady deszczu. Odwiedziliśmy CH Alexa, poszliśmy na pysznego kebaba, zjedliśmy też kebap boxy z ryżem i curywursta. Poszliśmy też do ciekawego muzeum DDR. Wracając był jeszcze chińczyk dla wybranych. W hotelu byliśmy przed 22