Dziś wszyscy pojechaliśmy autem, mamę zostawiliśmy w Monguelfo gdzie miała przed sobą wycieczkę do St. Magdalena. My pojechaliśmy na Kronplatz, auto zostawiliśmy w Olang, parking był mocno zapełniony. Na szczęście kolejek do wyciągu nie było.

Dziś zabraliśmy narty slalomowe i gigantowe, wybraliśmy testową czarną trasę o długości 1km i się przyzwyczajaliśmy do gigantów. Następnie pojechaliśmy na Col d’Ancona na trasę pucharu świata. Po powrocie na Kronplatz, zabraliśmy się za szukanie obiadu. To co chcieliśmy znaleźliśmy w czwartej knajpie. Najedzeniu udaliśmy się na najdłuższa tutejsza trasę – 7,5km, potem zjechaliśmy ponad 5 km czarną i na koniec dobiliśmy się niebieskich. Dzięki temu zjechaliśmy z każdej strony góry, zaliczyliśmy wszystkie czynne gondolę. Dzień skończyliśmy z 50km zjazdów.

Wracając zabraliśmy Mamę i wróciliśmy do hotelu. Obiad znowu był pyszny i wielki teraz trawimy jak węże…