Jeszcze wieczorem planowaliśmy jechać do Cinque Tori, niestety rano okazało się że nieczynna jest tam trasa łącząca dwa fragmenty ośrodka. Zmieniliśmy plany i udaliśmy się autem do Alta Badii, tu w trakcie pierwszego zjazdu postanowiliśmy że dotrzemy do Sellarony i jeśli będzie otwarta to nią pojedziemy.  Wszystko było by pięknie gdyby nie brak czasu. Nasze narty rozpoczęliśmy po 11:00, dopiero w południe dotarliśmy do Sellarony. Normalnie potrzeba conajmniej 4h na jej objechanie… Podjęliśmy ryzyko że damy radę zmieścić się w 3,5  godziny  (tak by mieć  godzinę za powrót do auta). Niestety szybko się okazało, że mamy mniej czasu, bo tu wyciągi czynne są tylko do 16:15 (a nie do 16:30 jak w innych miejscach).

W samo południe z Corvary wybraliśmy że jedziemy wersję pomarańczowa, po godzinie byliśmy w Canazei, pół godziny później wjechaliśmy do Val Gardeny. Po kolejne godzinie opuszczamy Val Gardenie i mamy przed sobą ostatnią prostą. W Corvarze jesteśmy 14:50.

To jeszcze nie był koniec naszej walki z czasem, bo trzeba było wrócić do auta które było gdzieś daleko. Już początek okazał się trudny bo wjazd na górę odbywał się całkiem inaczej niż poranny zjazd. Szymon na szczęście szybko odnalazł właściwą trasę i jakoś dotarliśmy na górę, co prawda pod koniec naszej wycieczki zaliczyliśmy jeden dodatkowy wyciąg, ale to nie wpłynęło znacząco na nasz czas. Do auta dotarliśmy o 16:00 czyli z 15 minutowym zapasem. Minusem tej gonitwy był brak jedzenia na stoku. Na szczęście w drodze powrotnej autem zamachał do nas balon kucharza z przydrożnej pizzeri, dzięki czemu udało nam się coś zjeść.

Mimo pośpiechu trasa bardzo fajna, powspominaliśmy nasze wcześniejsze pobyty, zobaczyliśmy że na bieżąco wymienienie są wyciągi na nowsze, potwierdziliśmy też że o tej porze roku jest tu bardzo mało ludzi. Nasze kolejki w najgorszym razie ograniczały się do puszczenia 3 wagoników, krzesełek i pojechania 4.

Ps. dziś rano kucharz przygotował nam naleśniki, co nie było wcale takie proste bo Włosi mają chyba ze 4 ich określenia. Finalnie naleśników była cała góra a nie 2 sztuki, ale kogo to…