Dziś wybraliśmy się do nowego (dla nas) ośrodka – Civetta. Dojazd wydawał się szybki, zaledwie 75km. Niestety nie sprawdziłem że po drodze mamy do pokonania Passo Giau (znaną z Giro Italia), 30 zakrętów później zdobyliśmy ją – 2236m n.p.m. potem kolejne 30 zakrętów i byliśmy już u celu. Na parkingu pusto, kolejek do wyciągów brak, mimo że jazdy zaczęliśmy prawie w samo południe to i tak często jeździliśmy po sztruksie. Ośrodek ciekawie położony, super widoki, tylko niektóre wyciągi są już mocno przestarzałe i powolne. Jeździliśmy prawie do zamknięcia, oczywiście z przerwą na carbonare. Dziś wpadło 40km zjazdów. Do hotelu wróciliśmy po 18, gdzie zostaliśmy napasieni że nam się prawie ulewało.
Przejeżdżaliśmy dziś przez Cortine w której za dwa tygodnie ruszają igrzyska, niestety mi widać tego, poza zamknięta częścią miasta i ośrodka narciarskiego. Nie udało nam się nawet kupić maskotki igrzysk.


Dodaj komentarz