Po śniadaniu udaliśmy się metrem na stację Gesundbrunnen gdzie pomimo drobnych problemów ze znalezieniem wyjścia, zaczynaliśmy dzisiejsze zwiedzanie. Tuż obok jest wzniesienie, które tak naprawdę jest zasypanym flaktower. Działa tu stowarzyszenie które od 2004 roku oprowadza po tym co zostało z tego bunkra. Zwiedzanie trwa 90 minut, pani przewodnik przekazała nam bardzo dużo ciekawych informacji o tego rodzaju obiektach. Mimo że do naszych czasów zachowała się mniej niż połowa bunkra to i tak robi on piorunujące wrażenie. Co ciekawe już przy budowie założono że po wojnie będą to muzea ukazujące niezwyciężone Niemcy, a w środku podczas bombardowań mogło zmieścić się kilka tysięcy cywili. Po zwiedzaniu udaliśmy się do Supreme zobaczyć czy będą jakieś ciekawe buty do kupienia – były.

Następnie po krótkim odpoczynku udaliśmy się tramwajem do muzeum historii naturalnej. Cóż po tym wiedeńskim spodziewaliśmy się czegoś innego. Mimo to na pewno jest lepsze niż to w Warszawie 😉

Kolejny punkt naszej wycieczki to dzielnica Kreuzberg. Tuż po wyjściu z metra dostaliśmy propozycje zakupu zioła, następnie udaliśmy się coś zjeść – tak potrafią tu robić pyszne kebaby. Podchodziliśmy trochę po tutejszych sklepach z ubraniami i poznawaliśmy klimat innego Berlina.

Wracając do hotelu zjedliśmy coś w Vapiano na Aleksanderplatz i poszliśmy pieszo przez plac Róży Luxemburg w kierunku naszego domu.