Zwiedzanie zaczęliśmy wcześnie rano od domku Maryjnego. Tu według historyków mieszkała na starość Maryja. Następnie udaliśmy się do Efezu poznać jego historię. Dzięki temu że byliśmy rano nie było wielkich tłumów. Pogoda jednak nie odpuszczała i piekło niemiłosiernie. Zwiedzanie ciekawe, miasto duże, zabytki zrekonstruowane, na części nadal pracują archeolodzy. Mają w planach przywrócić port i amfiteatr  do życia. Dodatkowym bonusem jest multimedialna prezentacja (kino 3D) na koniec – robi wrażenie.

Odwodnieni i ugotowani z przyjemnością wracamy do autokaru, teraz czekało nas 2h jazdy do Pergamonu. W Bergamie zjechaliśmy na obiad, ja wiem że to wycieczka objazdowa i organizatorowi jest tak wygodniej, ale karmienie w formie bufetu codziennie na jedno kopyto w kraju gdzie jest tyle innego dobrego jedzenia powinno być zakazane. Oczywiście wyłamujemy się z tego (nie tylko my) i po chwili czekania na syna (był w WC) idziemy szukać czegoś na własną rękę. Zakup własnego internetu był super pomysłem – już po 10min czekamy na turecką „klasykę” w placku durum. Jako że to lokal miejscowych to jesteśmy tu traktowani jak kosmici 😉 Jedzenie było bardzo dobre, do autokaru docieramy na umówioną godzinę i jedziemy dalej.

W Pergamonie zwiedzanie zaczynamy od Asklepionu (niby szpital, ale leczący „duszę”, mi się to kojarzy z psychiatrykiem :). Wieje tu strasznie. Spotykamy też miejscowe żółwie które chętnie jedzą biszkopty. Następnie udajemy się na wzgórze gdzie stał ołtarz Zeusa (obecnie stoi w Berlińskim muzeum). Aby tu wjechać musimy przesiąść się do taxi, bo z uwagi na wiatr nie działa kolejka górska. W mieście na górze oglądamy też bardzo stromy amfiteatr.

Hotel mamy pod miastem, niestety basen jest zajęty przez ślub (jest piątek), który nijako mamy w gratisie. Z ciekawostek jest bez alkoholu i skończył się chwilę po północy. Obiadokolacja była podawana: zupka z cieciorki, gulasz z kaszą bulgur i sałatka. Na deser było mokre ciasto z orzechami i miodem.

Jako że do miasta mielismy ok 5km to pojechaliśmy tam taxi (ok 25zl, płatność kartą), byliśmy tu po 20:00 i było pusto, sporo się nachodziliśmy by znaleźć coś otwartego. Do hotelu wróciliśmy po 22:00