To był nasz ostatni dzień wyjazdu, wstaliśmy nie wiadomo o której bo tu też zmieniali czas. Zjedliśmy śniadanie, spakowaliśmy się i podzieleni … My pojechaliśmy na stok a Żona udała się na przeszło 10km spacer po parkach i lasach. My natomiast spędziliśmy kolejne godziny na stoku. Przed 15 chyba Litewskiego czasu zrobiliśmy zakupy w markecie (tu są czynne sklepy w niedzielę) i obraliśmy kierunek na dom. Po ok godzinie i 3 kontrolach policji (bo może wieziemy uchodźców) dojechaliśmy do Augustowa i odkryliśmy że znowu jest po 15… Zjedliśmy i zatankowaliśmy i po 16 wyruszyliśmy przez Łomżę w kierunku Warszawy. To była dobra decyzja bo już po 19 dotarliśmy do domu.
Ale wam zazdroszczę 😉
Piękna pogoda zewnętrzna i zima w środku.
Na desce da się tam pozjeżdżać? Na zdjęciu widzę deskarza, ale w pozycji „zagrożenia”…
Dziś (niedziela) to w 80% były snowbordziarze, oni nawet do snowparku mają własny orczyk.