Trudno się pisze po kolejnych 12 godzinach zwiedzania, mimo wszystko spróbuję puki coś jeszcze pamiętam.
Wyjechaliśmy chwilę po 10:00 i musieliśmy się spieszyć by dotrzeć do Arromanches przed przypływem gdzie są pozostałości pływającego portu. Udało się, następnie poszliśmy na pobliskie wzgórze gdzie znajduje się pomnik upamiętniający walki na plaży Gold. Wracając pozostałości portu były już w większości pod wodą. Zjedliśmy jeszcze dobry lunch (np omlet z frytkami) i pojechaliśmy do baterii w Longues. Główną atrakcją są tu pozostawione w bunkrach działa kaliber 150mm.
Następnie udaliśmy się do małego, ale bardzo ciekawego muzeum D-day Wrecks. Znajdują się tu wyłowione z morza eksponaty (Sherman w wersji pływającej, M7 „ksiądz”) oraz bardzo ciekawy film jak to wyglądało te 40lat temu.
Następnie totalnym przypadkiem dotarliśmy do pomnika upamiętniającego poległych na tutejszej plaży w miejscowości Ver-sur-mer. Największe wrażenie robi prawie 1500 metalowych żołnierzy w skali 1:1 ustawionych na okolicznych polach.
Na plaży Juno powiewała polska flaga i była tablica poświęcona naszym żołnierzom, był tu też brytyjski Churchill AVRE.
Tu nastąpiła krótka przerwa na maczka, tym razem zakupy na wynos
Jadąc w kierunku kolejnej plaży , znowu się gdzieś zgubiliśmy i tak trafiliśmy do Saint-Aubin trochę podchodziliśmy tu po plaży (Juno) i pojechaliśmy dalej.
Ostatnią plaża na naszej liście była Sword, zrobiliśmy tam prawie 4km spacer w miejscowości Colleville-Montgomery, co ciekawe trafiliśmy tam podczas wieczornego odpływu.
Wracając do hotelu chcieliśmy dziś wcześniej coś zjeść by nie popełnić wczorajszego błędu, nie było to takie proste, pierwszy nasz cel okazał się food trackiem pod centrum handlowym. Finalnie jedliśmy w Caen tam gdzie nam się wczoraj nie udało – Raffaella. Było warto zjedliśmy tam najlepszą od 12 lat mięsną lassanie.
W hotelu byliśmy znowu po 12 godzinach od wyjścia.








Dodaj komentarz