Dziś po śniadaniu opuściliśmy Nantes i udaliśmy się na północ. Pierwszym punktem naszego zwiedzania było Dinan – bardzo dobrze zachowane średniowieczne miasteczko. Zjedliśmy tu też bardzo dobry lunch – burgery z lokalnych produktów.

Kolejne odwiedzone przez nas miasteczko to Saint Malo z charakterystycznym starym miastem. Niestety ilość turystów a właściwie ich samochodów nas pokonała i pojechaliśmy na półwysep Cité d’Alet gdzie znajdują się niemieckie umocnienia z WWII. Okazało się też, że jest stąd świetny widok na stare miasto. Trafiła nam się również kumulacja odpływu, co oznaczało brak ok 10m wody w pionie.

Po dotarciu do naszego hotelu w okolicach Pontorson i krótkiej przerwie, pojechaliśmy do głównego celu dzisiejszego dnia – Mont Saint Michel. Parking pod opactwem olbrzymi, można z niego pojechać bezpłatnym autobusem, lub udać się w 3km spacer. Nadal byliśmy w porze „odpływu”, zatem dodatkową atrakcją naszego spaceru było chodzenie po dnie morza. Synek szybko znalazł wylinki krabów. Po dotarciu do celu zjedliśmy miejscowe kanapki i hotdogi. Zwiedziliśmy komercyjną część wyspy, zrobiliśmy sporo zdjęć i wróciliśmy do auta. Nie wiadomo, jak zrobił się ponad 8km spacer. Za parking tanio sobie nie liczą – 20eu  za 3h. (mniej się nie da). Wracając zjedliśmy coś bardziej miejscowego w tutejszej restauracji, w hotelu byliśmy przed 22:00.