Jako że dziś była sobota to na śniadaniu były tłumy, na drogach były korki, na szczęście szybko uciekliśmy do mniej uczęszczanej Francji. Nasz plan na dziś był jasny – zaczynamy zwiedzanie miejsc związanych z D-day.

Plaża Utah jest najbardziej wysunięta na północ, zwiedzanie rozpoczęliśmy od muzeum lotnictwa, gdzie można zobaczyć jeden z zachowanych szybowców używanych podczas działań wojennych. Następnie udaliśmy się do muzeum na plaży, tu można podziwiać jeden z nielicznych zachowanych na świecie bombowców.

Po przejściu się plaża i odwiedzeniu pobliskich umocnień udaliśmy się na lunch. Kurcze ale tu robią pyszne burgery.

Najedzeni odwiedziliśmy kolejne umocnienia plaży, widzieliśmy też chyba resztki amerykańskiego pływającego portu.

Następnie udaliśmy się w głąb lądu zwiedzić baterie dział linii atlantyckiej. Niestety pierwszy wybór okazał się wtopą (na zdjęciach zapowiadał się świetnie, w rzeczywistości był zamknięty.

Na szczęście Batterie d’Azeville była już ciekawym miejscem do zwiedzania, spędziliśmy tam prawie godzinę (dają fajny audiobook).

W drodze powrotnej odkryłem że tankowanie paliwa we Francji nie jest takie proste. Stacje są bezobsługowe, bezsklepowe i bezpaliwowe. O takim cudzie jak szczotka do mycia szyb można zapomnieć 🙁

Dopiero na trzeciej stacji udało się zatankować. W Caen byliśmy ok 20:00, tym razem hotel nie ma parkingu. Auto stoi na mieście, zaparkować blisko nie było łatwo.

Wieczorem klasycznie poszliśmy coś zjeść i pozwiedzać.