Wyjechaliśmy po śniadaniu czyli ok 10:15, auto zatankowaliśmy pod hotelem, jeszcze w Berlinie auto przypomniało o dopompowaniu koła (odwiedzę wulkanizatora w waw) i pojechaliśmy.
Pasażerowie szybko zasnęli a ja miałem ponad 3h jazdy z audiobookiem (zwiadowcy część 7), przy okazji legalnie rozprostowałem wskazówkę prędkościomierza w skodzie. Jeszcze przed Warszawą zrobiliśmy krótki postój w Maczku i o 16:30 byliśmy w domu (pomimo wizyty na Bielanach).

Dodaj komentarz