Po dobrym śniadaniu pojechaliśmy na południe wyspy oglądać błękitna grotę. Jako że pogoda dopisała to zwiedziliśmy ją z wody. Następnie udaliśmy się do portu rybackiego w Marsaxlokk, gdzie oglądaliśmy łodzie luzzu. Był też tam niedzielny targ, pełno ludzi i nic ciekawego. Po powrocie do hotelu udaliśmy się na basen, który co ciekawe znajduje się na dachu. Woda nie była jeszcze gorąca, ale popływać się dało.
Głodni udaliśmy się na obiad, dziś wybraliśmy kuchnie japońską i yakisobe. Najedzeni wróciliśmy trochę dookoła do hotelu.
Wieczorem poszliśmy do Świętego Juliana które okazało się nowoczesną imprezownią. Tu nie trzeba nic robić by się dobrze poczuć… Wystarczy oddychać. Zjedliśmy tam kebaba na kolację z zieloną frytką i gołębiem który narobił na telefon. Działo się 🤪





Dodaj komentarz