Po dobrym śniadaniu opuszczamy hotel i tym razem dobrze pakujemy bagażnik auta – zmieściło się wszystko. Godzinę później jesteśmy u bram Musse des Blindes – największego we Francji muzeum broni pancernej. Mamy prywatnego przewodnika, który zna prawie wszystkie stojące tu pojazdy i chętnie dzieli się wiedzą (nasz syn). Co najmniej dwie godziny później opuszczamy to miejsce i jedziemy szukać miejscówki na dobre zdjęcie zamku w Saumur. Kolejny punkt naszej wycieczki to Terra Botanica w Angers, wcześniej jemy coś w KFC (co ciekawe podają tu jedzenie i napoje w wielorazowych pojemnikach).

Ogród wita nas straszyn upałem ( ok 40C) i brakiem kolejek. Patrząc po parkingu, to potrafią być tu tłumy. Nie jest łatwo się tu odnaleźć, na początku wydaje nam się, że jesteśmy ciut za starzy na tutejsze atrakcje – nic bardziej mylnego. Z tutejszych ciekawostek: rośliny jedzące zwierzęta, strefy motyli, strefy 4 żywiołów, rower w koronach drzew, rejs barką po tutejszej rzece, farma zwierząt, filmy 3D, 4D. Trzy godziny mijają nie wiadomo kiedy, zresztą tak samo, jak ciągle kupowane lody i napoje.

Do hotelu w Nantes docieramy po 19.00 na rezerwie paliwa. Co ciekawe, jest tu tylko ok. 10 miejsc parkingowych na bardzo ciasnym parkingu podziemnym.

Po 20:00 wychodzimy szukać żarcia (było indyjskie) i trochę pozwiedzać. Wracając, poznajemy miejscowe szczury.

Czas spać, bo jutro kolejny intensywny dzień przed nami.