Dziś przed piąta wyjechaliśmy w kierunku Okęcia, zostawiamy auto na parkingu, odprawiamy się, nadajemy bagaż, szybko przechodzimy kontrolę osobistą, jemy śniadanie po 6:00 i 7:20 zaczynamy nasze wakacje.

Na CDG lądujemy chwilę przed czasem, trochę błądzimy w poszukiwaniu bagażu, jeszcze dłużej szukamy naszego wynajętego samochodu (pomógł nam pan z konkurencji, a auto musieliśmy zmienić na inne bo do bagażnika nie mieściły się nasze bagaże. Finalnie testujemy chińska hybrydę „MG”

Następną godzinę spędzamy w korkach Paryża, w Wersalu szybko znajdujemy podziemny parking i idziemy zwiedzać. Pałac z daleka robi wrażenie, z bliska są tłumy ludzi. Mamy problem z wejściem do ogrodów bo te są jednak płatne a co ciekawe darmowy bilet do pałacu dla naszego studenta nie obowiązuje w ogrodzie.

Same ogrody ciekawe, szczególnie te części z odtwarzana muzyką klasyczną. Docieramy tylko do wypożyczalni łódeczek, jemy lunch (drogo) i wracamy do pałacu bo na 14:00 mamy wejście.

Nie przewidzieliśmy tylko tego jak wygląda kolejka na każde pół godziny. Finalnie wchodzimy ok 14:30,  nie wiem, może za dużo już tego widzieliśmy, albo nie są to nasze klimaty. To bo ekspresowe zwiedzanie.

Około 16:00 wyruszamy w kierunku hotelu – miało być 300km autostradą, było zwiedzanie francuskiej wsi bo na autostradzie A11 zapaliła się ciężarówka. Na miejsce docieramy po 19:00, krótki odpoczynek i poszliśmy na miasto.

Zamek i mury obronne robią wrażenie, szkoda tylko że tu po 20:00 jest nadal ponad 30C. Nie tak wyobrażaliśmy sobie zachodnią Francję. W hotelu jesteśmy chwilę przed 23:00