Rano poszedłem biegać, okazało się że ta nadmorska promenada jest mocno pofałdowana, dodatkowo co chwilę mocny wiatr zmieniał swój kierunek co tylko utrudniało trening. Po późniejszym śniadaniu, dopakowaliśmy walizki i zostawiliśmy je w przechowalni. Poszliśmy ostatni raz na miasto. Jako że byliśmy już zmęczeni to co chwilę robiliśmy sobie postoje na promenadzie a potem na plaży. Trzeba tylko było uważać gdzie się idzie bo czasem duża fala potrafiła nieźle zmoczyć. 

Na obiad udaliśmy się w znane miejsce tym razem zjedliśmy japońskie i włoskie. Zrobiliśmy ostatnie zakupy w pobliskim markecie i wróciliśmy odebrać bagaże. Autokar zabrał nas o czasie, przed 16:00 byliśmy już na lotnisku. Tu sprawnie odbyła się odprawa i mieliśmy ponad godzinę do otwarcia bramek. Przez ten czas zrobiliśmy małe zakupy w sklepie bezcłowym, coś zjedliśmy i podładowaliśmy telefony. Boarding rozpoczął się o 17:20 i gdy już mieliśmy wsiadać do autokaru został wstrzymany. Po chwili okazało się że jest jakiś problem z samolotem. W ciągu godziny miało się wyjaśnić jak poważna jest to awaria, kolejny komunikat jaki otrzymaliśmy nie napawał optymizmem. Jeśli w ciągu 30min samolot nie będzie sprawny to zostaniemy przewiezieni do hotelu i polecimy pewnie jutro. Na szczęście po jakiś 75 min od planowanego startu, zaproszono nas ponownie do autobusow i pojechaliśmy w stronę samolotu. Wystartowaliśmy prawie z 2h opóźnieniem…

W domu byliśmy mocno po północy.